Raszyzm, czyli „byt kształtuje świadomość” – a może już na odwrót? Portret

Raszyzm, czyli  „byt kształtuje świadomość” – a może już na odwrót? Portret

Natalia D., Polka.
– I nastała blokada Leningradu, czas wielkiej biedy i strachu. W czterdziestym drugim roku moja rodzina zmarła z zimna i głodu. Spałam razem z siostrą i bratem, a rano, kiedy się obudziłam, oni już byli martwi. Zaczęłam krzyczeć, pobiegłam do pokoju mamy i taty, a oni też nie żyli… Po chwili nawet się ucieszyłam, bo ze wspólnych kartek na chleb mogłam dostać tyle, by się wreszcie najeść do syta. (…) Miałam 15 lat jak po zniesieniu blokady przyszli po mnie ci z NKWD, a później tak zaokrąglali wyroki, że w łagrach przesiedziałam do 56 roku.

Tatiana N., Rosjanka
Owszem, pracowałam ciężko w kopalni rudy uranu, ale jako komsomołka, miałam 16 lat. Co z tego, że jako kobieta, jaka to różnica? Uległam wypadkowi, zmiażdżyło mi nogi. Nie skarżę się, pracowałam przecież dla Stalina i Ojczyzny.

Rasma S., Łotyszka
Mnie schwytano w 46 roku w Rydze za przyklejenie antypaństwowej ulotki. Dali mi „razstieł”, ale później zamienili na 25 lat Workuty. Byłam taka szczęśliwa, tak chciałam żyć. Odkiblowałam 13 lat, ale w 56 zwolnili. W kopalni węgla kilka razy uległam wypadkowi, jestem inwalidką.

U wszystkich tych kobiet wisiał na ścianach portret Stalina. Na pytanie, dlaczego go zawiesiły mimo, że to on zrujnował im życie, wszystkie odpowiedziały tak samo:
– Jaki był, taki był. Bez niego byłoby jeszcze gorzej, Rosja nie wyglądałaby tak jak dziś. Wygrał wojnę, dla kraju zbudował fabryki, koleje, był porządek, dyscyplina, a o obozach mógł nie znać całej prawdy. To nie on mnie przymknął. Lubił dzieci, nigdy go nie zdejmę.

Niezwykłe kobiety podzieliły pokraczny los wielu Rosjan. Wpadły kiedyś w tamto zwariowane chochole życie i ślepo pogodziły się z dogmatami tyranii. Niewolnicza praca dla reżymu nadal napawa je dumą. Dlaczego? Może dlatego, że w coś przecież musiały  wierzyć, a Stalin uosabiał im Boga i tylko On nadawał ich strasznie marnej egzystencji jakiś sens? Dziś nadal tęsknią do kolektywnego życia, twierdzą nawet, że kiedyś żyło się lepiej, bo wszyscy byli jednakowo biedni.

Jak sobie z tym wszystkim poradzić? To robota dla socjologów, psychologów, mędrców. Nie mam odwagi tej zagadki rozwiązać, problemu rozwikłać.
Wybrałem tylko trzy kobiety różnych narodowości, ale takich ludzi spotkałem w Rosji dziesiątki. A młodzież? Ta najczęściej swojej historii kompletnie nie zna, bo po prostu nikt jej, zgodnie z ichniejszą „polityką historyczną” i ideą „wstawania z kolan”, nie nauczył. Własne dzieje ma głęboko gdzieś i ostro zaiwania za nowym. Spotykałem nawet wielu uczonych, duchownych, a nawet artystów, którzy cieszyli się z faktu, iż coraz więcej młodych nie wie już, kim był Lenin.

Żadne historie nigdy nie mają wyraźnego początku ani końca, ale w kontekście wojny na Ukrainie warto może do nich sięgać zwłaszcza, że wcale nie są jakieś ekstra odosobnione, wyjęte z głębokiego „Archiwum X”. Echa dalekiego reżymu, łamania praw, gnębienia obywateli, podłości władzy i sentyment do totalitaryzmu słychać przecież często nad Wisłą. Znalazł się nawet jeden chętny do odegrania roli „soft” generalissimusa. Niektórym ludziom nie tylko za drutami ciasno, po wielu latach na wolności jeszcze ciaśniej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.