Polski z UE łatwo wyrwać się nie da! Rozmowa z Czesławem Fiedorowiczem – Przewodniczącym Federacji Euroregionów RP

Polski z UE łatwo wyrwać się nie da! Rozmowa z Czesławem Fiedorowiczem – Przewodniczącym Federacji Euroregionów RP

– Można odnieść wrażenie, że w ciągu ostatniego półtorarocza tematyka związana z działalnością polskich euroregionów przygasła w przestrzeni informacyjno-publicystycznej w naszym kraju. To musi budzić zdziwienie, chociażby z prozaicznego powodu: euroregiony to obszary współpracy transgranicznej i bezpośrednich relacji z sąsiadami naszego kraju – zwłaszcza w aspekcie wpływu na tę sferę pandemii. Jak Pan ocenia ten ostatni okres zarówno z perspektywy Przewodniczącego Federacji Euroregionów RP, jak i szefa euroregionu Sprewa-Nysa – Bóbr?

Czesław Fiedorowicz

– Tisze jedziesz dalsze budiesz, tego powiedzenia i my nie bagatelizujemy w euroregionach. Bez zbędnego rozgłosu robimy swoje. Pandemia zastopowała normalne relacje ludzi z obu stron granic. Był okres całkowitego zamknięcia granic, większość projektów została przesunięta na potem. Na normalny czas. Ale podejmujemy we wszystkich euroregionach nowe, wręcz pionierskie kroki, by szukać leku na utrudnienia i ograniczenie kontaktów, by zminimalizować strach przed spotkaniem ludzi, obywateli różnych państw. Przykładem może być Apel podpisany przez 4 euroregiony na granicy z Niemcami i miasta graniczne Zgorzelec, Gubin, Słubice, Görlitz, Guben i Frankfurt n/O. W nim zawarliśmy kluczowe tezy dla poprawy życia obywateli w pograniczu mimo dramatu pandemii. Apel został skierowany do prezydentów i premierów obu państw. Ze wszystkich granic popłynęły pisma, propozycje, interwencja do władz każdego szczebla, by głos mieszkańców pogranicza był wysłuchiwany przed podejmowaniem decyzji o ograniczeniach, o zakazach i utrudnieniach w przekraczaniu granicy. To Euroregiony są tymi podmiotami i płaszczyznami, których głos nie może być pomijany i gdzie można testować oryginalne rozwiązania dla wspólnoty różnych państw wzdłuż jednej granicy. Niewątpliwie całe pogranicze Polski i państw sąsiedzkich ucierpiało bardziej w trakcie pandemii niż tereny centralne. Jest nam niezwykle trudno współpracować, gdy kontakty zorganizowanych grup prawie zostały wstrzymane przez władze centralne. Spotkania online nigdy nie zastąpią żywego kontaktu z przyjaciółmi z drugiej strony granicy. Mamy też poważne problemy z wydawaniem pieniędzy unijnych na projekty międzyludzkie, bo spotkania grup związane z przekroczeniem granicy obwarowane są obostrzeniami. Ciężko zatem głosić dobrą nowinę, gdy i na granicę dociera kolejna, czwarta fala zarazy….

– W jakim stopniu – Pana zdaniem – kłopoty z KPO, ale także z uruchomieniem środków finansowych przewidzianych dla Polski, w tym dla samorządów, które tworzą euroregiony na granicach Polski – w już opóźnionej perspektywie finansowej UE na lata 2021 – 2027. wpływają na statutową działalność euroregionów i realizację zakładanych wcześniej zadań przynajmniej w zakresie możliwym w obecnych warunkach pandemicznych?


KPO to świetna propozycja Unii Europejskiej dla jej członków, recepta na wszystkie ograniczenia wynikające z pandemii. W euroregionach zrzeszamy blisko 2/5 gmin i powiatów, zatem wszystko co dla samorządów jest istotne dla nas staje się priorytetem.

Euroregiony od 30 lat na granicach Polski. Zaczęło się nad Nysą…

Bez funduszy UE w tych czasach polskie samorządy nigdy nie odrobią zapóźnienia po II wojnie światowej. Obserwujemy na granicach Polski, oczywiście głównie z krajami zrzeszonymi w UE, jak wielki jest wciąż dystans polskich gmin do zagranicznych. Każde euro z naszej Unii Europejskiej ma podwójną wartość. Stąd bardzo nas boli opóźnienie uruchomienia KPO dla Polski. Dla euroregionów praworządność, decyzje wszystkich sądów Unii Europejskiej są oczywistą oczywistością. I nie pojmujemy, by minister sprawiedliwości jakiegokolwiek państwa unijnego mógł negować wyroki sądu. TSUE to najważniejszy sąd dla naszej Unii Europejskiej zatem i dla Polski. Dostrzegam, jak skrupulatnie Niemcy są praworządni. I widzę, jakie korzyści to przynosi i dla niemieckiego pogranicza. Polska z powodu zapóźnień cywilizacyjnych, będących politycznym skutkiem, a w zasadzie decyzją Moskwy, pominięcia naszego kraju w Planie Marshalla, będzie długo minimalizować dystans ekonomiczny do Europy zachodniej. Stąd też nam w UE powinno zależeć najbardziej na rychłym wdrożeniu perspektywy finansowej UE 2021-2027. Widzę to w każdej gminie, jak ogromny wpływ na rozwój lokalny i regionalny mają fundusze unijne. Każda zwłoka w dostępie do funduszy unijnych, przy jednoczesnym spadku wartości złotego przynosi realne straty. Programy operacyjne dla funduszy unijnych, te centralne, regionalne i nasz Interreg powinniśmy już mieć już wynegocjowane i zatwierdzone przez Komisję Europejską. A ten proces jeszcze trwa, a potem znów winę zrzucimy na „chłopca do bicia” czyli Komisję Europejską. A wiele państw i regionów dawno to ma za sobą. Euro z Unii Europejskiej jest kluczem naszego rozwoju, bez względu na to, jaką demagogię uprawiają nierozumni politycy. Niestety programy Intereg głównie na granice unijnej Polski, czyli z Czechami, Słowacją i Niemcami są ograniczone w stosunku do poprzedniej perspektywy. Należało zablokować propozycję fińskiej prezydencji UE takiego naliczania środków na Interreg. Nie zrobiła tego Polska i mamy mniej kasy. Zatem mniejszą ilość środków musimy przekuć w jakość na granicach. Euroregiony chcą bardziej sprzyjać ochronie klimatu, bo troska o środowisko, o człowieka i jego zdrowie to w naszych statutach zawsze priorytet każdego pogranicza.

– Jako Prezes Euroregionu Sprewa-Nysa-Bóbr animującego już trzecie dziesięciolecie współpracę i wzajemne, coraz bliższe relacje mieszkańców Lubuskiego oraz Brandenburgii i Saksonii apeluje Pan o jak najszersze zastosowanie Komponentu Transgranicznego w Regionalnym Programie Fundusze Europejskie Województwa Lubuskiego na lata 2021 – 2027. Czy może Pan przybliżyć ten problem w kontekście obecnego stanu stosunków polsko – niemieckich i szerzej pozycji i polityki polskiego rządu w ramach całej Unii Europejskiej?

– To jest propozycja Komisji Europejskiej, której przedstawiciele uczestniczący w przygotowaniu programów operacyjnych Interreg VIA wskazują na powinność regionów przygranicznych w całej UE wpisania do regionalnych programów Funduszy Unii Europejskiej takich właśnie Komponentów Transgranicznych. Konieczność uzgodnienia ich z krajem i regionem sąsiednim stwarza szansę synergii i wyjścia naprzeciw oczekiwaniom KE. Komisja Europejska przeprowadziła badania w całej UE z których wynika, że aż 65% mieszkańców UE wskazało na konieczność współfinansowania współpracy transgranicznej z innych funduszy niż tylko Interreg. Regionalne Programy Operacyjne, tak jak choćby program Fundusze Europejskie Województwa Lubuskiego, jest odpowiednim dla sposobu finansowania takiej współpracy. Zwróciłem się do większości marszałków województw na granicach Polski z krajami członkowskimi o wprowadzenie takich Komponentów Transgranicznych. Sam też przedstawiłem swoje wyobrażenie w Lubuskim. Dyrektor Departamentu Rafał Baliński z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej wzmocnił moje argumenty i wskazał na konieczność i znaczenie projektów komplementarnych we współpracy międzynarodowej. Po raz pierwszy Komisja Europejska w sprawozdaniu 14.07.2021 r. określiła regiony przygraniczne jako żywe laboratoria dla integracji europejskiej. Istotą Komponentu Transgranicznego jest powiązanie, zbliżenie, skoordynowanie realizowanych projektów w tej samej dziedzinie finansowanego zarówno z EFRE jak i z EFS, po obu stronach granicy. Zbyt słabo korzystamy z doświadczeń sąsiadów, nie wymieniamy się ekspertami, tematami, dobrymi praktykami. Na granicach państw UE, w regionach sąsiedzkich nie stać nas na „wymyślanie prochu na nowo”. To nie jest łatwe, ale zbieżne z celami UE w perspektywie 2021-2027. Te dwa podstawowe cele Wzmocnienie spójności społecznej i gospodarczej UE i Zredukowanie obecnych dysproporcji gospodarczych i społecznych mają najsilniejszą wymowę zawsze na granicach państw unijnych. Jeśli się nie powiedzie pełne osiągnięcie tych celów między całą Polską a Niemcami, Polską a Czechami, Polską a Słowacją, czy Polską a Litwą, to na pewno warto to zrobić dla społeczności regionalnych i lokalnych wzdłuż granic. I o to Federacja zabiega, z tych powodów podnosimy znaczenie Komponentów Transgranicznych.

***

W czasie pandemii współpraca polsko-niemiecka na pograniczu nadal trwa. Projekt ArcheoGUB.

W czasie pandemii współpraca polsko-niemiecka na pograniczu nadal trwa. Projekt ArcheoGUB

Projekt Archeo GUB, którego beneficjentem jest Gmina Gubin o statusie miejskim, a partnerem Urząd Miasta Guben. Projekt jest postrzegany jako pierwszy krok w kierunku odbudowy Willi Wolfa w Gubinie. W pierwszej części projektu przeprowadzono badania georadarowe oraz sporządzono pomiary geodezyjne. Ważnym elementem były również badania i pomiary archeologiczne mające na celu ocenę stanu istniejących reliktów budynku oraz ujawnienie odstępstw od pierwotnego planu budowlanego. Wszystkie zebrane materiały zostały ujęte w publikacji, która będzie dostępna dla strony polskiej i niemieckiej. W drugiej części projektu odbyły się również warsztaty dla dzieci i młodzieży w miejscu wykopalisk oraz konferencja podsumowująca wyniki prac archeologicznych.

– Wobec oczywistego chaosu informacyjnego wielu ludzi straciło orientację o co chodzi w kwestionowaniu formuły, bądź wręcz samej idei Unii Europejskiej. Można odnieść wrażenie, że nagle Polska stała się elementem układanki lego, który kompletnie nie pasuje do całości spójnego obrazu. Jak to wygląda z punktu widzenia milionów obywateli, którzy żyją w odległości kilkudziesięciu metrów, kilometrów od wirtualnej przecież granicy z naszymi sąsiadami z UE? Czy na tych obszarach także są stawiane na razie mentalne zasieki i mury?

Powtórzę: mury wewnątrz UE i na granicach UE są zawsze przejawem słabości i bezsilności. Są tez skierowane przeciwko ludziom, którzy budują po to międzyludzkie sieci powiązań, by Unia Europejska miała silne więzy, ponadczasowe powiązania ponadgraniczne. W wielu euroregionach prowadzone są debaty o przyszłości Unii Europejskiej. Świetnie swoja rolę spełnia sieć EUROPE DIRECT. W wielu miejscach pogranicza, z udziałem obywateli państw sąsiedzkich odbywają się obywatelskie debaty publiczne. Tam mówimy otwarcie o naszych oczekiwaniach, toczymy spory na argumenty wsłuchując się w racje mieszkańców drugiej strony granicy. Na jednej z takich debat w niemieckim Guben wyraziłem swój zasadniczy pogląd co do przyszłości UE, co ja mogę zrobić dla lepszej UE. Unia Europejska to nie jest nasz wróg, to nie jest wspólnota skierowana przeciw komukolwiek, to jest nasza suwerenna wspólnota i każdy z nas może coś wnieść jeśli chce coś zmienić, ma sprecyzowane oczekiwania. Najważniejszy jest realizm tych oczekiwań, mocne ich uzasadnienie i konieczność znalezienia porozumienia dla swoich racji. Ja wciąż wierzę w UE na tyle obywatelską, bo jej wszystkie organy, począwszy od Parlamentu Europejskiego, przez Komisję Europejską, Radę Europejską są dla nas, a nie odwrotnie. Federacja Euroregionów prowadziła żywą korespondencję, przekonywała Komisję Europejską do zmiany treści rozporządzenia o Europejskiej Współpracy Terytorialnej i nasze racje zostały uwzględnione. Zachęcamy, by nikt się nie zrażał i każda polska instytucja, każdy Polak, każdy Euroregion wnosił swoje racje do odpowiednich organów UE o bieżącej polityce i przyszłości naszej Unii Europejskiej. Wierzę w mądrość zbiorową i wspólnotowy interes UE. UE nigdy nie będzie taka, jak chce tego Polska tylko taka, jaką uzgodni kompromisowo 27 państw wspólnoty. Na granicy z Niemcami potrafimy przekonać przyjaciół zza Nysy Łużyckiej i Odry do naszych racji. Oby rządy brały z nas przykład. Potrzeba rozsądnego dialogu wewnątrz UE zyskuje na znaczeniu. Przyszłość Polski to silna pozycja w UE, a taką możemy zbudować tylko poprzez pozyskanie sojuszników w jej strukturach. Federacja Euroregionów troszczy się o relacje z krajami sąsiedzkimi i na forum Stowarzyszenia Europejskich Regionów Granicznych przedstawiamy nasze racje o pogłębianiu integracji europejskiej i konsekwentnie stawiamy za wzór projekty międzyludzkie People to People. Bo ludzie są jedyną gwarancją spójności UE.

***

Polsko-niemieckie zawody na celność lądowania paralotni. Lato 2021.

Projekt: Polsko-Niemieckie Zawody w paralotniowej celności lądowania Zielona Góra 2021. Beneficjent: Aeroklub Ziemi Lubuskiej Przylep-Zielona Góra, partner: Cottbuser Drachen-und Gleitschirmfliegerclub e.V. Cottbus. Projekt realizowany od maja do lipca 2021r. W czerwcu, w Przylepie odbył się punkt kulminacyjny: 4-dniowe polsko-niemieckie zawody paralotniarskie realizowane pod okiem polskich i niemieckich specjalistów z uprawnieniami lotniczymi. W zawodach wzięło udział 25 uczestników z Polski i Niemiec.

– Z poprzednim pytaniem wiąże się fundamentalne chyba dla naszej rozmowy: Jakie elementy zachodniej demokracji na tyle głęboko wrosły w tkankę naszego codziennego życia, by skutecznie chroniły nas przed wyrwaniem z zachodniego kręgu wartości konstytuujących nie tylko Unię Europejską w jej instytucjonalnym wymiarze, ale także z kursu na demokrację, jako gwarancji dobrej przyszłości następnych pokoleń Polaków? ( euroentuzjastów nadal jest statystyczna większość, ale z doświadczeń brexitu wiadomo, że sondaże nie są poważną podstawą do snucia poważnych prognoz co do rozwoju wydarzeń…)

Zachodnie demokracje są przede wszystkim starsze od naszej. My, Polacy spośród wszystkich narodów bloku wschodniego najbardziej zapatrzeni byliśmy i jesteśmy w zachodnią Europę. Szczególnie marzyliśmy o wolności w każdym wymiarze, swobodach gospodarczych i szacunku dla praw człowieka. Porywała nas i nadal zachwyca różnorodność europejska. Jestem głęboko przekonany, że konstytucje innych krajów UE są oparte o ten sam wymiar wartości uniwersalnych, które ukształtowały dzisiejszą Europę. W oparciu o chrześcijaństwo w cywilizacji europejskiej ukształtowały się wartości, które łączą Europejczyków mimo różnorodnych podziałów. Europę cechuje bogactwo tradycji kulturowych, a dziś różnorodność językowa i religijna. Naszą europejską tożsamość kształtuje proces integracji. Mimo odrębności narodowych, wspólnymi pozostaje tych sześć głównych wartości: poszanowanie godności ludzkiej, wolność, demokracja, równość, praworządność i poszanowanie praw człowieka w tym mniejszości. Nasz euroentuzjazm jest też wynikiem rozwoju społeczeństwa w oparciu o europejskie standardy jakimi są: pluralizm, tolerancja, sprawiedliwość, niedyskryminacja i równość. Stąd też tak gwałtowne sprzeciwy, gdy ktoś ten europejski porządek chce zakłócić. Euroregiony jako wspólnoty transgraniczne muszą respektować odrębność państw sąsiedzkich, ale to nie jest tak trudne, bo jednak fundamenty demokracji europejskiej są silnie zakorzenione i bardziej nas zbliżają, niż oddalają. Są dla nas swoistym gwarantem bezpieczeństwa – stąd też taka prounijnoość euroregionów.

Nie wiem czy pana uspokoję ale euroregiony są na swój sposób stróżami integracji europejskiej i jej najtrwalszymi spoiwami.

Most na Nysie Łużyckiej, łączący obie części euromiasta Gubin-Guben zimą
Euromiasto Gubin – Guben nad Nysą nadal pozostanie połączone mostami pokoju i współpracy

– Jak postrzega Pan takie propagandowe „wrzutki”, jak „Grozi nam utrata suwerenności poprzez federalizację Europy pod hegemonią Niemiec”, „Staniemy się kolejnym landem IV Rzeszy” itp. Nonsensy, które jednak dla wielu, zwłaszcza słabo wykształconych Polaków – a tych jest nadal większość – brzmią złowieszczo, a co gorsza – łatwo im ulec emocjonalnie?

Takie tezy mnie smucą i trochę rozbawiają. Wielokrotnie na terenie Niemiec użyłem słów „nie bójcie się nas Polaków, choć wiem że bywamy kłopotliwi” … Ale bać się Niemiec może tylko ktoś zakompleksiony albo ten, który krótkotrwale na strachu do obcych chce uzyskać jakąś korzyść polityczną. Przez 30 lat trwania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy zawartego między Polką a Niemcami, nasi sąsiedzi nie dali nam wystarczająco wiele dowodów partnerstwa i przyjaźni, które uzasadniają konieczność budowania silnego tandemu Polska-Niemcy dla silnej Unii Europejskiej. Zachodnia Polska ogromnie dużo czerpie z rozwoju Niemiec, Niemcy są największym odbiorcą eksportu z Polski, najwięcej zagranicznego kapitału inwestorów pochodzi z Niemiec, stąd dla nas silne Niemcy to zawsze silna Polska. Słyszę to niemal każdego dnia, jak również opinie pozytywne o rozwoju Polski od 1989 roku. Odczuwamy tu solidne partnerstwo, doceniany jest nasz skok cywilizacyjny.

Gdy tworzyliśmy euroregiony z Niemcami ale i w przypadku euroregionu Karpaty też mówiono o utracie suwerenności Polski poprzez związki z sąsiadami. A my po prostu robiliśmy to co innym się udało w Europie. Warto transponować dobre wzorce europejskie. Niemcy i Austria to kraje federalne. Czyli kraje o największym poziomie decentralizacji państwa. Czyli dla mnie federalizacja to droga wzmacniania tożsamości regionalnej i przybliżania władzy do ludzi. Warto po raz kolejny podkreślić zapomniane słowo, pojęcie, które obrazuje dzisiejszą europejskość subsydiarność.

Wedle niej powinna kształtować zasady ustrojowe w krajach UE. Bo subsydiarność zmusza każdą władzę , a szczególności władzę publiczną, by realizować tylko te zadania, które nie mogą być realizowane przez szczebel niższy lub same jednostki społeczeństwa. Idea subsydiarności ma korzenie rzymskie i jest ważnym elementem katolickiej nauki społecznej. Miast straszyć i szukać wrogów w Europie warto korzystać z najlepszych wzorców europejskich, budować partnerstwa polsko-niemieckie. Tylko z Francją, Niemcy mają podobną liczbę partnerstw jak z Polską. Blisko połowa polskich gmin ma partnerstwa z niemieckimi gminami. Oczywiście pamiętać musimy, że Niemcy są największym i najsilniejszym państwem w UE. Na szczęcie jesteśmy ich sąsiadami i przyjaciółmi.

– Co do kwestii „federalizacji” UE. Przecież jest ona faktycznie federacją regionów – współpracujących z sobą na różnych poziomach bez pośrednictwa struktur państwowych. Dzieje się tak od kilku dziesięcioleci z naszym udziałem – nawet od czasów, kiedy o członkostwie w Unii europejskiej mogliśmy tylko marzyć. Jaka – Pańskim zdaniem – przyszłość czeka Unię Europejską, czy będzie w niej miejsce dla Polski, jako jednego z jej kreatywnych fundamentów? Co każdy z nas powinien zrobić, byśmy nie zostali wyrzuceni poza krąg cywilizacji zachodniej z wszystkimi jej – z naszego punktu widzenia dobrodziejstwami gwarantującymi prawdziwą wolność we wszystkich sferach życia?

– Czasami sami sobie chcemy i potrafimy zrobić krzywdę. Jesteśmy w centralnym miejscu Europy. Stanowimy swoiste spoiwo pomiędzy wschodem a zachodem Europy. Stąd to położenie nie pozawala nas zmarginalizować ani gdziekolwiek wyrzucić. Jesteśmy głęboko osadzeni w cywilizacji europejskiej. Nasza przyszłość poza Unią Europejską nie ma sensu ani tez racji bytu. Od chwili przystąpienia do Unii Europejskiej rozwój Polski zyskał realny wymiar. Unia Europejska będzie tylko taka, jakiej chcą jej obywatele. Szczegóły opisują traktaty. Głos każdego państwa jest równy. Najczęściej musi być uzyskiwana jednomyślność. W innych przypadkach decyduje większość. Ludzie pogranicza chcą tylko lepszej Unii Europejskiej. Wcześniej mówiłem, jak do tego mamy dojść. Nasze pokolenie ponosi odpowiedzialność za przyszłość UE. Zawsze warto poskromić egoizm i szukać sojuszników swoich racji. Federalizacja jest tematem zastępczym i pojęciem negatywnie wyolbrzymionym. Kluczową jest rola Rady Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, Od tych, którzy są członkami tych gremiów zależy przyszłość. Głos euroregionów, społeczności lokalnej nie jest i nie będzie przesądzającym. Ale warto go wyrażać odważnie, przedstawiać swoje racje i to właśnie czynimy. Być Europejczykiem to znaczy rozumieć racje i troski innych obywateli państw UE. Skoro na granicach potrafimy dojść do porozumienia z obywatelami państw sąsiedzkich, to w wymiarze UE też nam się to uda mimo, że wzrastają nastroje separacji narodowej, antagonizacji i wzmagania postaw roszczeniowych. Unia Europejska jest najlepszą wspólnotą narodów na całym globie.

Rozmawiał: Jacek Broszkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.