Kto kogo wyłączy?

Kto kogo wyłączy?

Kiedy jakiś dowcipny człowiek w mojej dzielnicy nazwał swój prywatny modem WiFi „Maszt testowy 5G”, niektórzy w fejsbukowej grupie, skupiającej mieszkańców okolicznych bloków, wpadli w panikę.


„Już zaczęli nas zabijać” – pisały przerażone matki małych i większych dzieci, „to masońsko-żydowski światowy spisek, którego POPiS jest częścią”- wtórowali zwolennicy teorii spiskowych. Reszta starała się spanikowanych wykpić i – jak to się teraz mówi – zaorać.


Pewnie czytelnikom tego portalu nie trzeba wyjaśniać co to jest technologia 5G, ale dla porządku przypomnijmy, że jest to piąta generacja ruchomych sieci telekomunikacyjnych, stanowiąca istotny krok w ewolucji dzisiejszych sieci LTE czwartej generacji. 5G umożliwi natychmiastową łączność miliardów urządzeń, czyli Internet Rzeczy (ang. Internet of Things – IoT), a w wyniku tego rzeczywiście połączony świat. A wszystko to ma ludzkości jako gatunkowi oraz ludziom indywidualnie bardzo ułatwić życie i sięgnąć po zupełnie nowe jego standardy, które dotąd znamy jedynie z literatury i filmów sf.


Skąd wiec obawy sporej rzeszy ludzi, którzy za wszelką cenę nie chcą dopuścić do rozwoju nowej technologii?


Głównie obawiają się oni, że częstotliwości używane przez 5G powodują raka i obniżają odporność organizmów na inne choroby. Obawy te motywują zwolenników takich poglądów do działania: preparowane są rozmaite dowody i „dowody” na potwierdzenie tych tez. Rozsyłane są miliony informacji, pseudoinformacji i zwyczajnych kłamstw mających na celu obrzydzenie technologii 5G jak największej liczbie ludzi.


To nic nowego, podobnie było już wcześniej, za każdym razem kiedy wdrażano powszechnie nowe rozwiązania technologiczne: maszynę parową, kolej żelazną, elektryczne oświetlenie, radio, telewizję, telefony komórkowe. Argumenty przeciwników były zawsze takie same i motywowane tym samym – lękiem przed nieznanym.


Czy walka z takimi uprzedzeniami ma sens? Moim zdaniem nie. Do wylęknionych czy wręcz przerażonych ludzi rzeczowe, udokumentowane argumenty nie trafiają. Do zwolenników teorii spiskowych ( to trochę inna kategoria ) tym bardziej- vide płaskoziemcy, których nie przekonują nawet filmy nakręcone z orbity ziemskiej (dla nich to tylko kolejny dowód na istnienie ogólnoświatowego spisku).


Czy wszystko co napisałem powyżej świadczy o tym, że jestem bezkrytycznym entuzjastą 5G i innych wyłaniających się z naukowych laboratoriów technologii?

Nie, wręcz przeciwnie, jestem bardzo zaniepokojony kierunkiem w którym to się jak dotąd rozwija. I nie chodzi mi o wszystkie te ułatwienia w rodzaju, że lodówka zamówi mi kończący się zapas sera i szynki, które następnie dostarczy dron, a całe terabajty różnych materiałów, książek, artykułów, filmów, będę mógł ściągnąć sobie z drugiego krańca świata w kilka sekund. Nie, to akurat jest dla mnie w porządku.


Bardziej martwi mnie to, że o braku sera i szynki będzie wiedziała nie tylko lodówka tylko ktoś jeszcze. Kto? Producent żywności, sklep, bank, a także – jeśli tylko będzie chciała – policja, CBA, ABW, ministerstwo rolnictwa i ogólnie – władza. Podobnie będzie wiedzieć co ściągam sobie np. z Uniwersytetu Stanforda czy Cambridge i w jakim celu oraz komu i co rozsyłam. O ile już nie wie.


Grzegorz Lindberg w książce „Ludzkość poprawiona” pisze o tym, że sztuczna inteligencja (Artificial Intelligence – AI) pomoże człowiekowi wyeliminować wiele dziesiątkujących nas chorób, w tym genetycznych, wybrać dla nienarodzonych jeszcze dzieci odpowiadający nam typ urody, kolor oczu, włosów, etc. etc. Pojawiają się dalej idące propozycje: w ramach wyrównywania szans, oprócz darmowej wyprawki szkolnej, nasze dzieci mogłyby dostać ekstra punkty IQ, tak by nie odstawać od reszty rówieśników, bo przecież inteligencja też jest zakodowana w genach. 


Być może pozwoli też zapobiegać popełnianiu najcięższych przestępstw? Co ja mówię – być może? Na pewno!


Ale, ale… wiąże się to z dobrowolną rezygnacją ludzkości nie tylko z prywatności, ale i wolności. To zgoda na stały nadzór.


W Chinach system kamer sprzęgniętych ze sztuczną inteligencją (AI), która dodatkowo zbiera informacje ze smartfonów, obserwuje każdy ruch pojedynczego człowieka, analizuje otrzymane dane pod kątem tego, czy obywatel X jest przykładem dla innych, czy postępuje właściwie, czy nie przechodzi na czerwonym świetle, czy zatrzymuje swój pojazd przed przejściem dla pieszych. Po takiej analizie każdy otrzymuje na podstawie algorytmu punkty dodatnie lub ujemne. Władza nagradza tych, którzy zachowują się wg niej właściwie, tych co niewłaściwie – karze.


Na razie wszystko to jest (rzekomo) pod kontrolą ludzi, którzy te wszystkie maszyny , programy i algorytmy stworzyli. Pytanie brzmi – jak długo?


Już teraz sztuczna inteligencja potrafi być sprawniejsza od inteligencji ludzkiej. Co prawda na razie w jakiejś konkretnej dziedzinie, czy konkurencji – np. w szachach. Arcymistrzowie w rodzaju Kasparowa, przegrywają z komputerem. I to od lat. W przecież wszystko to idzie do przodu, rozwija się w niesamowitym tempie.


Rozwój technologii opartej na sztucznej inteligencji można podzielić na następujące etapy:


Etap 1 – Sztuczna Inteligencja Wąska (ang. Artificial Narrow Intelligence – ANI), nazywana też Słaba AI (ang. Weak AI). Zajmuje się jednym obszarem. I jest to jedyna czynność, którą potrafi wykonać. Oparta jest na aktualnie najnowocześniejszej technologii informatycznej.


Etap 2 – Sztuczna Inteligencja Ogólna (ang. Artificial General Intelligence – AGI), nazywana też “Strong AI” lub “Human-Level AI”. Odnosi się ona do maszyn równie inteligentnych, jak człowiek, które mogłyby wykonywać dowolne zadania intelektualne, jak my.


Etap 3 – Sztuczna Superinteligencja (ang. Artificial Superintelligence – ASI). Charakteryzowałaby się najwyższym stopniem zaawansowania rozwoju. Byłaby bardziej inteligentna, niż najlepsze ludzkie mózgi, praktycznie w każdej dziedzinie, posiadałaby naukową kreatywność, ogólną mądrość i umiejętności społeczne.


Wg mnie doszliśmy obecnie do etapu 2 czyli Sztucznej Inteligencji Ogólnej. To co czeka nas w etapie 3 – ekstrapolują scenarzyści takich seriali sf jak np. Westworld, w którym stworzone przez człowieka maszyny, obdarzone inteligencją, uzyskują własną, odrębną od napisanych przez człowieka świadomość i starają się zniszczyć swoich stwórców, a zarazem gnębicieli.


Czy to nas czeka? Na razie pewnie nie jest to realne, ale kiedyś?


Ktoś zapyta czy w razie takiego zagrożenia człowiek nie może po prostu wcisnąć „czerwony guzik” i wyłączyć stworzoną przez siebie, inteligentną maszynę? Odpowiedź brzmi: tak, może, do pewnego etapu. Kiedy sztuczna inteligencja stanie się inteligentniejsza od naszej – już nie. Bo nigdy niższa inteligencja nie potrafi wyłączyć wyższej. To po prostu fizycznie niemożliwe.


Piotr Dziewit

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.