Przebudzenie – refleksja nad istnieniem

Przebudzenie – refleksja nad istnieniem
Fot. bruce mars z Unsplash

Życie jest podróżą, którą czasami przemierzamy w świetle, a czasami w mroku.

W życiu każdego człowieka zdarzają się momenty trudne, skłaniające do refleksji nad sensem istnienia. Towarzyszące nam wtedy uczucia niepokoju, zniechęcenia, czasem wręcz strachu – to z reguły konsekwencja zawyżania ważności rzeczy. Eckhart Tolle pisze: „Wiele cierpienia i poczucia nieszczęścia powstaje, kiedy każdą myśl, która przyjdzie Ci do głowy bierzesz za prawdę. To nie sytuacje unieszczęśliwiają Cię, ale to twoje myśli czynią cię nieszczęśliwym, twoje interpretacje, historie, które sobie opowiadasz”. Ten ceniony na całym świecie terapeuta duszy ludzkiej wskazuje abyśmy nie utożsamiali się ze swoim umysłem, ze swoimi myślami. Powinniśmy być ponad nimi. To uczucie jest niezwykle odkrywcze i wyzwalające.

Cierpienie, jakie bywa naszym udziałem pochodzi najczęściej z interpretacji, a nie samej sytuacji. Najczęściej bywa tak, że trzymamy się nawykowych osądów o sprawach, które nas dotykają i o ludziach, którzy w naszym rozumieniu nas krzywdzą. To formy cierpienia, które są naszym własnym wytworem, z czego najczęściej nie zdajemy sobie sprawy. Tylko uświadomienie sobie tego może przerwać identyfikowanie się z myślami. Jeśli dołączy się poczucie winy, tracimy energię, a życie przestaje nas cieszyć. Poczuciem winy pozbawiamy się wyraźnego widzenia siebie i sytuacji. Uwalniając się od poczucia winy, przestajemy usprawiedliwiać się przed innymi, a przede wszystkim przed sobą. To może uporządkować nasze wnętrze.

Na co dzień żyjemy w swoistej sinusoidzie zmian, które raz są dla nas korzystne, a innym razem bywają źródłem frustracji i zmartwień. Jeśli nie nauczymy się akceptacji tego co przychodzi, będziemy skazani na ciągłe niezadowolenie z siebie. Kluczowa jest świadomość, że skoro spotyka nas takie czy inne wydarzenie, to widocznie jest w tym dla nas bezcenna lekcja, ukryty skarb.  To co przychodzi po prostu JEST i nie ma sensu z tym walczyć, bo to nam zabiera energię życiową. Jeśli to zrozumiemy – zrobimy ważny krok w rozwoju świadomości. Wraz za tym pojawi się przestrzeń dla myśli i emocji. Nie będziemy już owładnięci umysłem. Zauważymy, że zmieni się balans między tym co ważne, a tym co nieistotne dla naszego istnienia. Odkryjemy, że nie ma potrzeby przywiązywania się do spraw, bo wszystko co nas dotyka, z natury jest przemijające. To będzie jak przebudzenie ze snu.

Życie można porównać do spektaklu, w którym gramy główną rolę a jednocześnie jesteśmy reżyserami w tej grze. Aby nabrać dystansu do tego, co się wokół nas dzieje, warto czasem zejść ze sceny na widownię, rozejrzeć się dookoła jasnym spojrzeniem i powiedzieć sobie: w tej chwili nie śpię i zdaję sobie sprawę, gdzie jestem, co się dzieje, co robię i dlaczego. Na scenie każdy czegoś oczekuje, o coś prosi, coś narzuca, czegoś żąda, pomaga albo przeszkadza. Jeśli uda nam się na to spojrzeć z boku doznamy olśnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.