Kultura braku, czyli witaj swojaku

Kultura braku, czyli witaj swojaku
Foto. Siora Photography z Unsplash

Kultura niska czy upadła? Tak zwana masówka ma swe początki w rewolucji przemysłowej i urbanizacyjnej, kiedy to klasa chłopów zmieniła swój status na robotniczo – chłopski. Te społeczne zjawiska miały wpływ na kształtowanie potrzeb w zakresie rozrywki i literatury. Dzisiaj tak definiowana kultura ma swoje odbicie w disco polo, serialach dla kucharek, programów telewizyjnych w stylu hotel Paradise, Leśniczówka i wszelkiej maści pościelówek, etc…etc.. Dochodzą do tego historyczne kicze, i propagandowe newsy wyssane z partyjnych obszarów wpływu.

Ze zjawiskiem popkultury łączy się obniżony poziom kultury społecznej i paradoksy relacji wynikające z różnicy poziomów inteligencji twórczej z masową społecznością ludzi pracy. Skutkuje to dehumanizacją, wulgaryzacją i konsumpcyjną gamą wartości, a raczej antywartości i odrzuceniem autorytetu w kwestiach literatury, sztuki, filozofii, psychologii i socjologii. W świadomości potocznej. deficyt tych wartości, to zanik przestrzeni do namysłu, zanik głębi myślowej. Deficyt wpływu Kultury Wysokiej na masy społeczne, skutkuje reaktywacją kultury niskiej i dewaluacją refleksji.
Myślenie twórcze obejmuje dwa typy myślenia: myślenie rozbieżne zwane dywergencyjnym i zbieżne zwane konwergencyjnym.

Myślenie rozbieżne rozwija i poszerza zakres myślenia, pozbawiając się barier w stylu tradycji w tym negatywnym pojęciu wzorów społecznych wyniesionych z pierwszej socjalizacji, które niestety dominują. O ich charakterze mówi dobitnie słownictwo Polaków, zubożone i sprowadzone do wulgaryzmów i zapożyczeń.
Do cech kultury masowej zaliczamy również rozwój środków masowego przekazu, ujednolicenie treści, nieograniczoną liczbę odbiorców, homogenizację kultury, brak autonomii kulturowej, projekcję i identyfikację, rozmyte granice z rzeczywistością.

Zdaniem Antoniny Kłosowskiej homogenizacja oraz zasada wspólnego mianownika należą do jednych z głównych wyznaczników tej kultury. Programowy reaktywowany socrealizm kulturowy ma charakter moralizatorsko oceniający i szkalujący stworzone w tym celu punkty odniesienia. Jest to gra o wyniszczenie Sztuki i Literatury. Pseudokulturowe fast foody, łatwo przyswajalne bez użycia myśli, odbierane na niskich emocjach walki dobra i zła, siły i słabości oraz kpiny, zbieżne z doktrynami dawkowanymi z ambon, oraz politycznych spekulacji, sprzężone ze strukturą martwej i niskiej wiedzy, zastępują Wysoką i ambitną Kulturę. Odbywa się to programowo. Począwszy od materiałów edukacyjnych, a skończywszy na faworyzowanej przez państwo, samych swoich, tj. popleczników najniższych zjawisk „kulturowych”, w tym celebrytów, kapel i disco polo. Te grupy są dotowane nieprawdopodobnymi środkami w ramach pomocy rynkowej dla wszędobylskiej szmiry. Co na to Poeci, Prozaicy, Artyści Malarze, Rzeźbiarze, Kompozytorzy, Reżyserzy, Teatry o ambitnym repertuarze? Ci nie mają na przysłowiowy chleb. Prawdą jest bowiem, że Im niższy poziom edukacji i kultury, tym niższy poziom społeczeństwa, które łatwiej można przekupić, ogłupić i którym łatwiej można zarządzać.

Taką mamy obecnie sytuację w kraju, w którym najniższe instynkty i populizm wiodą prym. Powstaje zatem pytanie, co dalej z kulturą… bez kultury?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.