„Coś” zrobi to za ciebie…

„Coś” zrobi to za ciebie…
Foto. Possessed Photography z Unsplash

Jakiś filmik ukazał się na moim profilu Fb. Bez mej wiedzy rzecz jasna, przepraszam, te osoby, które Fb mianował mymi przyjaciółmi, nie! Inaczej, którym przypisano me przyjacielstwo, a mogą sobie tego po prostu nie życzyć – tak to miało brzmieć. Ja jestem niewinny i choć wszystkich jednako lubię, prawdopodobnie, to niekoniecznie ze wzajemnością.

Do rzeczy, to są prawdziwe niebezpieczeństwa przyszłej sztucznej inteligencji, oczywiście za takimi akcjami dziś stoją ludzie, oni je wymyślają a maszyny sprzęgnięte w machinę – Fb – wykonują jeszcze umiarkowanie samodzielnie. Na polecenie dokonują kompilacji wiedzy o tobie, już jednak kreując nową rzeczywistość. Bo to nie moje wybory, nie moje emocje. To jednak tylko zabawa, na razie.

Tworzą ci jednak owe maszyny świat nowy z otaczającymi cię ludźmi okraszając relacje międzyludzkie chwytającymi za serce hasłami, jak to ci dobrze w tym otoczeniu, to świat marzeń, inspiracji – żyć nie umierać, skoro tylu cię lubi, pożąda kontaktów z tobą. Czujesz się prawdziwie ważny, podnosząc swe ego, samoocenę.

Już się buntuję – nikt nie będzie mi tworzył świata nie na moje podobieństwo, ale to tylko zabawa, jak inne fejsbukowe typu – Kim powinieneś być? W tej zabawie wyszło mi, iż „dyktatorem piękna”. I choć sam nie wiem, czy to ja mam piękno kreować, czy uosabiam go – a to odrzucam z całą stanowczością! – w zabawie tej nie było – prześledziłem – banalnych zawodów – sami dyrektorzy, doktorzy, menadżerowie, aktorzy, prawnicy; tak się nas łechce…

To nawet nie nadzieja, to totalna destrukcja, miażdżąca indywidualne cechy osobnicze, wtłaczająca nas w świat nadrealnych marzeń, chorych aspiracji, maskująca niemożności. To nie terapia pozytywna, to łopatologia najczęściej niezgodna z realiami, utopia. Ale spać idziemy lepiej nastawieni do rzeczywistości, jeszcze lepiej niż wtedy, gdy kolejny raz dalej skoczył Stoch a polska jedenastka pokonała Włochów 5:0…      

Wyobraźmy sobie kolejne kroki, będąc w sieci wiedza niej o tobie wciąż rośnie, w pewnym momencie przekracza wiedzę własną, po prostu ludzka percepcja i pamięć jest labilna i naturalnie gasnąca, to jasne. W którymś więc momencie zachwiana zostaje równowaga ilościowa między tym, co twoje i co dysponentów wiedzy o tobie. I już podmiotowość twa zostaje zredukowana. Potem już tylko krok do wkomponowania cię w rzeczywistość zaplanowaną. Ale nie przez ciebie, chwilę się wahasz, potem akceptujesz przyjmując ją albo za własną, albo godząc się, bo nie ma alternatywy. I tak wepchnięty zostajesz w „nowy wspaniały świat”, którym zarządza kto inny.

Detekcja twarzy, tęczówki oczu, pobieżny wgląd w DNA, we właściwości lewej i prawej półkuli mózgowej, przysadki, w autonomiczny system nerwowy – pełny monitoring zachowań – nic nadzwyczajnego – to ma cię chronić przed „złem”, oczywiście – w systemie.

Zachowania w sieci już się bada, zobaczmy jak sprawnie podążają za nami reklamy o tematyce zbliżonej do tej, której dotknąłeś w Internecie szukając odpowiedzi na swą niewiedzę, szukając dóbr… To współczesny marketing, czyli to – jak nam wcisnąć towar – w niedalekiej przyszłości redukując nas – myśli, postrzeganie – nie tylko do materialnych dóbr…      

Trudno wyobrazić sobie – komu to miałoby służyć? Nietrudno. Politykom i marketingowcom, różnego autoramentu, służbom, bo państwo czuwa.

To o czym mówię nie jest sztuczną inteligencją, raczej sterowaną w konkretnym interesie grą na naszych emocjach za pomocą zwykłych jeszcze psychonarzędzi. Na razie jej namiastki urządzają nam życie – widok ulic, tramwajów, pociągów… Wpatrzone w ekran swych fonów bezkształtne postaci, owe treści ekranów warunkują ich zachowania, bez nich czujemy się bezradni, samotni. Już sklasyfikowano syndrom odstawienia.

A co do „prawdziwej” sztucznej inteligencji – warto odwołać się do „Raportu mniejszości”, czyli pytania – na ile instynkty nasze i namiętności można kontrolować, chyba będzie można, ba – modyfikować. I wtedy staniemy się homo sapiens 2.0, jak to „Forbes” nazwał. Może 5.1, 7.1, to wariant optymistyczny zachowujący nam margines na cząstkę własnego „ja”. Już dziś dowiedziono, iż sztuczne obwody biochemiczne, bo sztuczna inteligencja, to nie tylko procesor, ramy, i grafika, zdolne są do rozpoznawania znacznie bardziej złożonych wieści niż nasze, do syntezy i analizy pokazując po prostu, iż komputer może działać całkiem podobnie jak połączenia neuronowe w naszych łbach.

Ciekawe, iż eksperymenty na ludziach dotyczące rozwoju mózgowia są ograniczone – pono kodeksy etyczne – a tymczasem bez ograniczeń kierunkuję się je w stronę sztucznej mózgowości marketingowej…

Prof. David R Hawkins, astrofizyk, myśliciel, u schyłku swego życia celebryta, mag od zbiorowej świadomości przypuszczał, iż sztuczna inteligencja będzie jednym z najbardziej destrukcyjnych zjawisk prowadzących do unicestwienia rodu ludzkiego, bardziej prawdopodobna niż uderzenie w Ziemię niszczącego meteorytu… „Poziomy świadomości zostaną tutaj przebadane szczególnie na użytek adeptów duchowości, jej miłośników oraz uczciwych osób, zainteresowanych samodoskonaleniem jako celem samym w sobie. Dzięki analizie różnorakich przeszkód i poziomów, które muszą zostać przekroczone, pewne zasady wspierające duchową ewolucję ujawnią się same.” Wierzył więc w moc duchowej ewolucji ludzkości, w świadomość naturalną, instynkty, nie w Boga.

To jest ostatnia reduta? Może. Kilka tysięcy Szwedów już się „zaczipowało” poddając się 24 – godzinnej obserwacji penetrującej ich zachowania. Kto penetruje? I po co? Po to by dać tym pionierom komfort tego, iż ktoś jest z nimi – czuwa. Po co szukać za morzem, nie ma dziś także prywatności w wielkim mieście. Zewsząd monitoring, na ulicy, w tramwaju, urzędzie, sorry, może jeszcze nie w kiblu, ale nie byłbym tego pewien.

„Wielki Brat” już jest obecny w naszej codzienności, system działa.      

Tak czy owak, to już nie jest abstrakcja, to całkiem przewidywalna możliwość cedowania na „system” swej osobowości i zachowań. I kolejne pytanie z wielu bez odpowiedzi – kto będzie systemem zarządzał – do kiedy korporacje – i od kiedy system jest w stanie się usamodzielnić, by nami zarządzać? Kiedy zwolni nas z myślenia? Zwolnijmy się już dziś, dobrowolnie, to jest jakaś myśl…

Zamawiam w necie dwie rolady śląskie – bez klusek, bo nie lubię  i nie chce mi sie gotować, i gnieść mięcha, ale koniecznie z modrą kapustą. Sprawnie przyrządzą za mnie roboty z cateringowej firmy; byleby były ciepłe. Czego mi więcej potrzeba?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.